21Maj

W poszukiwaniu naiwnego; robienie zdjęć za darmo

Szanowny Panie (frajerze),
Proponujemy wykonanie zdjęć do naszego najnowszego katalogu i materiałów reklamowych (na których zarobimy niemało). Niestety, nie mamy budżetu na ten cel (mamy, ale po co będziemy płacić jak zrobisz to za friko) ale oferujemy możliwość rozbudowania portfolio i nabycie nowego doświadczenia oraz zobowiązujemy się do wystawienia referencji (za darmo, nie musisz nam płacić, powinieneś jeszcze ładnie podziękować).
Od fotografa wymagamy doświadczenia, dobrego sprzętu i umiejętności fotograficznych (przecież to wszystko spadło ci z nieba albo masz bogatych rodziców) …


Takie wiadomości nie są rzadkością. Przeważnie pojawiają się na portalach typu OLX ale czasami lądują również w skrzynce mailowej. W głównej mierze do tego typu procederów skłonne są prostackie firmy.
Niejednokrotnie poniżają się  również pary młode, rodzice przed chrztem czy cwane dziewuszki, które zgrywają tap madl.
Kompletnie nie rozumiem, jak trzeba mieć nierówno poukładane w głowie żeby coś takiego komukolwiek zaproponować. Przykładowo, kto idzie do mechanika, dentysty czy prostytutki w zamian za zebranie przez wcześniej wymienionych jakże cennego doświadczenia?

Jeżeli ktoś jest rozumny i zna wartość tego co robi, doskonale zrozumie intencje takich ludzi: znaleźć idiotę, który odwali robotę za darmo i to z pocałowaniem w rękę. Wszystko pod przykrywką możliwości rozbudowy portfolio i innych nadmuchanych dodatków.

Wykorzystać dają się najczęściej osoby, które są na początku swojej drogi do zawodowego fotografowania lub sfrustrowani pasjonaci.
Tak, wiem, można powiedzieć, że bez portfolio nie da się wybić. Jednak mimo braku zdjęć godnych zaprezentowania i doświadczenia stanowczo odradzam robienie komuś dobrze za bezcen.
Oczywiście o ile nie jest to prestiżowa firma czy impreza, dla której każdy dałby się pokroić i dzięki której jest duża szansa na wbicie się w wyższe sfery. To jedyny wyjątek.
Rzeczywistość jest brutalna, bo takie firmy szukają profesjonalistów i płacą im za wykonaną pracę. Jedynie małe firemki lub ludzie bez ogłady liczą na naiwniaków, którym zamydlą oczy wizją świetlanej przyszłości.

To tak jakby Zdzisiowi zaproponować możliwość zdobycia doświadczenia w kopaniu rowów i pozwolić na zamieszczenie tej pozycji na swoim CV. Przecież kopanie rowów jest takie łatwe- podobnie jak robienie zdjęć.

Myślisz sobie: Czy jestem wystarczająco dobry żeby brać pieniądze za zdjęcia?
Odpowiedź jest banalnie prosta. Jeżeli firma czegoś od Ciebie oczekuje i wymaga, to tak. Jesteś wystarczająco dobry! Za wymagania i oczekiwania się płaci. Nie ma zmiłuj.

Możliwe jest również, że czegoś jeszcze nie umiesz dobrze zrobić lub nie masz w czymś doświadczenia.
O tym jak to ugryźć, żeby nie dać się wykorzystać piszę poniżej.

Zdjęcia do portfolio

Częstym argumentem ludzi, którzy stoją za takimi intrygami jest fakt, że fotograf będzie mógł dodać zdjęcia do swojego portfolio. Co z tego się pytam?

Zdjęcia do portfolio można równie dobrze wykonać samemu. Wystarczy odrobinę się postarać. Przykładowo jeżeli fotografujesz różne produkty (bo taki rodzaj fotografii Ci się podoba lub chcesz zarabiać w tej dziedzinie) to bez łaski jakiejkolwiek firmy możesz zrobić efektowne zdjęcia produktowe, które będą błyszczeć w Twoim portfolio.
Podobnie sprawa ma się w przypadku jakiejkolwiek innej dziedziny. Jeżeli chcesz zrobić coś za darmo to sam wybierz firmę i zaproponuj im zdjęcia. Nie pozwól na to aby to firma dyktowała Ci warunki jeżeli Ci za to nie płaci.

Zebranie cennego doświadczenia

Na pierwszy rzut oka ma to sens. Jednak po chwili zastanowienia jest to totalnie bez sensu.
Czymże jest to zbieranie doświadczenia? Fotografowaniem, po prostu.
Zatem czy nie możesz zrobić tego w niemal dowolnym momencie bez narzuconych Ci z góry zasad i wymagań?
Oczywiście, że możesz. Można rzecz jasna polemizować, bo na przykład nie wejdziesz na pierwszy lepszy ślub i nie zaczniesz zbierać doświadczenia.
Wystarczy jednak chwilę pomyśleć i można znaleźć dobre rozwiązanie. Zawsze można zapytać znajomego fotografa czy nie wziąłby Cie na ślub i przy okazji trochę podszkolił w tej materii. To stokroć bardziej przydatne doświadczenie od rzucania się na głęboką wodę z klientami, którzy mają wobec Ciebie mnóstwo oczekiwań i wymagań, co więcej w dodatku nie dostaniesz za to złamanego grosza.

Cwani znajomi

Po pewnym czasie w gronie fotografa pojawiają się przyjaciele. Dużo przyjaciół, bardzo, bardzo dużo przyjaciół.
Po standardowym „Ooo! Cześć Stasiu! Co tam u Ciebie?”, zaczyna się standardowa gadka „Widziałem na fejsie, że robisz zdjęcia, piękne są!”. Wiadomo, trzeba trochę posłodzić zanim przejdzie się do konkretów. „Aaaaa… wiesz, sprzedaję moją furę, może cyknął byś mi parę fotek, postawię Ci browara?”.

Ok, są ludzie w życiu, dla których można zrobić niejedną rzecz i nie oczekiwać niczego w zamian. Takich ludzi nazywamy prawdziwymi przyjaciółmi. Rzecz jasna o nich powyżej nie pisałem.
Mam na myśli pasożyty, które jak tylko gdzieś wyniuchają korzyść zaczynają swoją inwazję.
Wówczas przypominają sobie o dawnych znajomych i w żałosny sposób próbują odświeżyć kontakty tylko po to żeby coś osiągnąć. Przecież co tam honor! Ważne żeby było za darmo.

Człowiek myślący (wierzę, że tylko tacy ludzie czytają tego bloga) wyczuje takiego dziada na odległość i nie da się nabrać na jego gierki.

PODSUMOWANIE

Godząc się na współpracę z takimi osobami uczysz ich braku szacunku do fotografów. Utwierdzasz ich w przekonaniu, że to co robimy jest proste, banalne i nie trzeba za to płacić. Nie wiem dlaczego ta plaga pojawiła się w fotografii. Chociaż może wiem? Podejrzewam, że problem leży w masowym upowszechnieniu się robienia zdjęć.  Przecież dziś każdy robi zdjęcia. To dlaczego do cholery nie zrobią sobie ich sami swoimi ajfonikami?!

Dlatego właśnie nie warto współpracować z osobami, które nie szanują tego co robisz. Naciągaczy można spotkać na każdym kroku, w każdej strefie życia. Nie warto nawet zaprzątać sobie nimi głowy. Lepiej dziesięć razy odrzucić ofertę darmowej harówki żeby za dziesiątym razem ktoś uczciwie docenił Twoją pracę. Samym doświadczeniem i zdjęciami w portfolio w piecu nie napalisz, jak to mówi najpopularniejszy bloger Jason Hunt (Kominek)

Hola, hola, ale gdzie tu radość z robienia zdjęć?
Jeżeli już decydujesz się na pracę za darmo to sam wybieraj klienta. Poza tym, to Ty masz dyktować warunki. Tylko od Ciebie zależy jakie ujęcia wykonasz, ile dostaną zdjęć oraz w jakim czasie dostarczysz im obrobione fotografie.

Kiedy nie jesteś pewien czy poradzisz sobie z jakimś zleceniem (płatnym) to weź sobie to do serca:
10563001_808772392529310_6905849198654349996_n

Jeżeli podoba Ci się to co właśnie przeczytałeś i chcesz połechtać moje ego, to nie zapomnij o przycisku „Lubię to” i pozostawieniu komentarza 🙂
Poza tym nie będę ukrywał, że tym razem bardzo liczę na udostępnienia, im więcej osób to przeczyta, tym większa szansa na pozytywną zmianę myślenia.

ABOUT THE AUTHOR

Michał Kula
Cześć! Przede wszystkim jestem szczęśliwym i pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, który nieustannie dąży do realizacji marzeń i celów. Nieodłączną częścią mojego życia jest fotografia, którą dzielę się z Tobą na blogu.