02Lis

Dlaczego NIE WARTO być zawodowym fotografem?

Fotografia to nasza pasja, hobby, sposób na życie, a dla niektórych również praca. Tak właśnie jest w moim przypadku. Fotografuję nie tylko dlatego, że kocham to robić, ale również dlatego żeby najzwyczajniej w świecie zarobić na życie. Dla wielu taki sposób na zarobek to spełnienie najskrytszych marzeń. Nie ukrywam, że dla mnie również, jednak nie ma róży bez kolców i tak właśnie jest też w tym przypadku. 


Na wstępie zaznaczam, że opisane sytuacje są sporadyczne i pojawiają się po prostu u większości osób z branży ale i nie tylko. Podobne problemy napotykają również inne osoby, które pracują „na własną rękę”. Artykuł w żadnym stopniu nie ma na celu zniechęcić nikogo do podążania drogą zawodowej fotografii. Przedstawia jedynie przykłady negatywnych aspektów pracy fotografa.

Wspomniane sytuacje są RZADKOŚCIĄ, co zaznaczę jeszcze raz i absolutnie nie przekreślają tych wszystkich świetnych chwil/momentów, ludzi, wspomnień i ogólnie rzecz ujmując sesji.

Poza tym, czytając różne fora w sieci i tak widzę, że mam niesamowite szczęście i trafiam w 99% na fantastycznych ludzi, z którymi współpraca jest czystą przyjemnością.

Suma summarum, cechy pozytywne przewyższają te negatywne o czym napiszę w kolejnym artykule z tej serii.

Artykuł jest już dostępny, zapraszam do czytania:

Dlaczego WARTO być zawodowym fotografem:
http://fotoblysk.com/dlaczego-warto-byc-zawodowym-fotografem/


Kiedy zaczynałem moją przygodę z fotografią nawet nie śniłem o tym żeby wykonywać fotografie zawodowo. Po prostu robiłem zdjęcia i cieszyłem się tym tak bardzo jak było to możliwe. Z czasem, dostawałem sygnały od otoczenia, że całkiem nieźle mi to idzie i może czas pomyśleć o zrobieniu z tej pasji dodatkowego zarobku. Bo przecież z fotografii ciężko jest wyżyć, ale dorobić nieco można.

Tak mówili niemal wszyscy. Jednak ja w głowie miałem już piękną wizję przyszłości, w której zajmuję się tylko tym co kocham robić, czyli fotografią. I to na pełen etat, baa, jeszcze lepiej, całkowicie na własną rękę, bez szefów, przełożonych i sztywnych ram czasowych.

Sukcesywnie dążyłem do osiągnięcia tego celu. Skłamałbym jeżeli powiedziałbym, że osiągnąć go było wyjątkowo trudno. Wychodzę z założenia, że trudno to mają górnicy w kopalni. Jednak, nie obyło się bez kryzysów, wzlotów i upadków, brakiem chęci, zmęczeniem czy pracą w wymiarze godzin odpowiadającym dwóm etatom.

Koniec końców, osiągnąłem cel i od ponad 4 lat jestem zawodowym fotografem. Spełniłem moje marzenie. Nie ma nic piękniejszego, prawda?

No właśnie nie do końca.

Praca jako fotograf jest świetna, ma mnóstwo zalet i to własnie dzięki niej, jestem na prawdę spełniony i przede wszystkim mogę robić to co lubię.

Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo…

Dzisiaj opowiem co nieco o tym, dlaczego nie warto być zawodowym fotografem. Jakie pułapki czekają na pasjonata, który postanowił przekuć pasję w biznes i całkowicie odmienić swoje życie.

Nie chciałbym żeby ktokolwiek zrozumiał mnie źle. Nie stwierdzam, że fotografem zawodowym być nie warto i koniec kropka. Po prostu przedstawiam negatywne aspekty tej pracy, których to doświadczyłem przez czas, w którym fotografuję na zlecenie. Poza tym, wszystkie sytuacje zdarzają się u NIEMAL KAŻDEGO FOTOGRAFA. Tak wynika z rozmowami ze sporą grupą fotografów.

Realizowanie niesatysfakcjonujących zleceń

Szczególnie na samym starcie pracy jako fotograf, nie możemy sobie pozwolić na selekcję zleceń i wybieranie samych perełek, które będą nie tylko wkładały pieniądze do naszego portfela ale również łechtały nasze ego.

Niejednokrotnie przyjdzie Ci się zmierzyć ze zleceniami, których w fotografowaniu z pasji nigdy byś się nie podjął.

Na początku przymykasz oko, w końcu nie da się mieć samych wyjątkowych sesji, ale z czasem zaczynasz się nieco frustrować, że po raz setny fotografujesz np. w tym samym miejscu bo jest ono „modne” i każdy chce mieć tam zdjęcia. Najlepiej dokładnie takie same.

W takich sytuacjach staram się przekonać osoby, do innego pomysłu, daję z siebie wszystko żeby być jak najbardziej kreatywnym jednak w niektórych przypadkach to wszystko na nic.

Nieuchronnie prowadzi to do następnego punktu.

Znudzenie

Realizując niesatysfakcjonujące i podobne do siebie zlecenia z czasem zacznie Cię to najzwyczajniej w świecie nudzić. Kiedyś szedłeś na sesję podekscytowany i cieszyłeś się jak dziecko. Teraz po prostu idziesz wykonać dobrą robotę.

W przypadku takich właśnie sesji, nie cieszy Cię już samo wyciągnięcie aparatu i wciśnięcie spustu migawki. Swój sprzęt znasz na pamięć, wiesz jak uzyskać satysfakcjonujący efekt i wykonujesz to już niemal automatycznie.

Później pakujesz sprzęt do torby, wracasz do domu, zrzucasz materiał, obrabiasz zdjęcia, oddajesz gotowy projekt klientowi.

Zniechęcenie

Nieuchronnie prowadzi to do zniechęcenia. Kiedy zadzwoni telefon i usłyszysz setny raz taką samą formułkę, będziesz już zniechęcony. Kalendarz stanie się nagle jakoś bardziej zapełniony. Wcześniej mogłeś zrealizować sesję praktycznie z dnia na dzień. Teraz „trzeba czekać”.

Niestety, często objawia się to również tym, że nie będzie Ci się już chciało fotografować w wolnej chwili, całkowicie dla siebie czy swoich bliskich. Na prośbę rodziny o uwiecznienie ważnego momentu, zareagujesz nie tak jak wcześniej – z wielkim entuzjazmem (bo w końcu ktoś Cię docenia) ale z miną znudzonego życiem starego człowieka, który znowu musi zrobić to samo.

Będą nawet takie momenty, w których na aparat będziesz patrzył nie tak jak na miłość swojego życia a szefa, dla którego chcesz być miły, bo przecież nie chcesz wylecieć z pracy.

Uciążliwi klienci

Największym problemem jest nie tylko tak zwane wypalenie czy znudzenie, ale są nim ludzie. Dopadnie Cię niemała frustracja kiedy po raz sety usłyszysz zdania i pytania:

  • kiedy będą zdjęcia?
  • czy wyślesz też te „nieprzerobione”?
  • czy po starej znajomości zrobisz „fotki” za darmo, przecież to takie łatwe, proste i przyjemne,
  • że Twój aparat robi piękne zdjęcia i musiał dużo kosztować,
  • ciężko wybrać z sesji kilka zdjęć, skoro już są zrobione to może dorzucisz gratis kolejne.

A to dopiero początek.

Ludzie są nieprzewidywalni i przyjdzie Ci się zmierzyć z różnymi typami osobowości, które niejednokrotnie mogą wpędzić Cię w takie stany nerwowe, że będziesz potrzebował końskich dawek melisy.

Kilka przykładów:

  • Pani, która nie podoba się sobie na żadnym zdjęciu, dlaczego? Bo nie!
  • Państwo, które chce wszystkie zdjęcia z sesji, przecież są już wykonane!
  • Pan, który pyta, dlaczego tak drogo?! Przecież robienie zdjęć jest takie proste!
  • Pani, która codziennie zapyta, czy zdjęcia są już gotowe.
  • Pan, który wie lepiej jak to ma być zrobione.
  • Pani, która na obrobione zdjęcia nałoży filtry z instagrama.
  • Pan, który chce za 100zł zrobić sesję w stylu Vogue.
  • Państwo, którzy zapytają, dlaczego nie ma na zdjęciach wujka Janusza, cioci Heli i sąsiada Henia.
  • Pani, która zapyta, dlaczego to tło jest takie zamazane i nic tam nie widać?

To tylko przykłady. Wierzcie na słowo, że mógłbym tak wymieniać jeszcze długo.

Każdy klient jest Twoim szefem

Pracując na etacie masz jednego szefa, którego z biegiem czasu poznajesz. Wiesz na co sobie możesz pozwolić, czego od Ciebie oczekuje i ogólnie jak go „zadowolić”.

Pracując na własną rękę w fotografii, przy każdym zleceniu masz nowego szefa, który ma różne oczekiwania ale przede wszystkim jest to za każdym razem inny człowiek.

Co za tym idzie, nigdy nie wiesz na kogo trafisz, raz będzie to świetny gość, z którym współpraca będzie niesamowitą przyjemnością a raz dupek, który napsuje Ci krwi na najbliższy rok.

Fotografowanie z przymusu

Jeżeli Twoją pasją jest fotografia i nie zajmujesz się nią zawodowo to masz taki przywilej, że wyciągasz aparat kiedy masz na to ochotę. Nie wtedy kiedy musisz.

Będąc zawodowym fotografem, niezależnie od tego czy masz dobry dzień, „flow” i chęci do działania to musisz wykonać zdjęcia. W końcu wszystko jest już dograne i dopięte. Nie ma wyjścia, trzeba działać.

Wiele osób pracujących na etacie pomyśli, że taka sytuacja spotyka ich często. Jasne, każdy czasami w życiu robi coś z przymusu. Jednak fotografia jest zawodem artystycznym, w którym fotograf tworzy i rejestruje obraz w określony przez niego sposób.

Nie ma co ukrywać, jego samopoczucie, nastrój czy chęci, przekładają się na efekt końcowy.

Pracując jako fotograf nie masz wyboru. Musisz działać w wyznaczonym terminie, niezależnie od Twojego nastawienia i dać z siebie wszystko.

Podsumowanie

Oczywiście to tylko jedna strona medalu. Negatywnych aspektów możemy doszukać się w niemal każdej pracy i nie ma się co dziwić, że w zawodowej fotografii również ich nie brakuje. Mimo wszystko, nadal kocham to co robię i jestem szczęśliwy, że mogę to robić. Poza tym wspomniane sytuacje absolutnie nie są codziennością, zdarzają się raz na jakiś czas.

Poza wieloma wadami, zawodowe fotografowanie ma mnóstwo zalet. Myślę, że napiszę również taki artykuł, w którym zbiorę i opiszę najważniejsze z nich.

Tymczasem, jeżeli stoisz na rozwidleniu i masz do wyboru podążanie w kierunku zawodowej fotografii oraz pozostawienie jej w strefie tylko i wyłącznie pasji, to dobrze przemyśl ten temat.
Jestem daleki od nakłaniania kogokolwiek do podążania w kierunku zawodowej fotografii. Wiem, że może to prowadzić do wygaśnięcia tej prawdziwej, pielęgnowanej pasji. Ale na przekór sobie powiem, że na szczęście nie musi. Bo wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i Twojego podejścia.

Dlaczego WARTO być zawodowym fotografem:
http://fotoblysk.com/dlaczego-warto-byc-zawodowym-fotografem/

ABOUT THE AUTHOR

Michał Kula

Cześć!
Przede wszystkim jestem szczęśliwym i pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, który nieustannie dąży do realizacji marzeń i celów.
Nieodłączną częścią mojego życia jest fotografia, którą dzielę się z Tobą na blogu.

  • Zgadzam się. Mam takie doświadczenie z jedną z moich przeszłych pasji, a więc z komputerami. Bardzo to lubiłem, kochałem wręcz grzebać w komputerach, poznawać je, dochodzić do pewnych rzeczy i niemożliwe zmieniać na możliwe. Zacząłem sie w tym kierunku uczyć, skończyłem nawet studia. I… zacząłem prace jako informatyk. Przez kilka lat, zanim dostałem sie na stanowiko informatyka pracowałem w różnych miejscach. Ale nigdy nie na stanowisku informatyka. To była moja pasja. Pełny serca i zaangażowania wynajdywałem wciąż to nowe zagadki i nowe możliwości informatyki. Aż zacząłem w tym pracować. Myślałem, że to niemal spełnienie najskrytszych marzeń. W końcu, ja jako informatyk zakochany w pasji komputerów.
    No… nawet nie wiem jak bardzo się myliłem. Przez około rok było to faktycznie bardzo fajne i przyjemne i mega ah i och. Przez rok… potem zauważyłem, że to nie jest takie fajne. Bez względu na stan psychiczny, fizyczny, czy na własne chęci musiałem to robić. Musiałem iść do komputera, czy mi się to podobało czy nie. Musiałem grzebać najpierw w komputerze, potem w bebechach, a potem w tej przeklętej elektronice. Musiałem roziązywać coraz to bardziej absurdalne problemy. To doprowadziło do jednnego – do kompletnego wypalenia. Straciłem do tego zaangażowanie, straciłem serce. Teraz to robię bo muszę, choć jak mam coś zrobić przy komputerze, bo znowu coś komuś nie działa to odechciewa mi się żyć. A jak w domu jeszcze ktoś męczy, bo coś tam nie funkcjonuje to mnie szlak jasny trafia. Teraz to robię bo muszę, a nie bo chcę. A jak wszyscy wiemy – lepiej z własnej woli wypełniać tabelki w exelu niż z przymusu grać w gry komputerowe.

    Teraz mojej pasji fotografowania i wynajdywania obrazów nie chcę przekłuwać w zarobek i w pracę. Boję się że skończy się to tak samo. Czasem lepiej mieć pasje, żyć nią i się nią cieszyć niż na tym zarabiać i „chcieć” przekłuć w „musieć”.

  • Michale, te rozważania można by było podpiąc pod bardzo wiele zawodów – szczególnie tych kreatywnych 🙂 Ja osobiście zrezygnowałem z muzyki, jako zawodu, gdy poczułem, że zastanawiam się nie nad tym, co chcę przekazać przez swoją muzykę, a jak ją zrobić, aby grało ją radio 😉 Jednak bez znaczenia, czy robimy coś zawodowo, czy hobbistycznie – pasja zawsze pozostaje pasją. Nwet jeśli czasem pojawia się zniechęcenie.

    • Dokładnie tak!
      Podpisuję się pod Twoimi słowami 🙂

  • Ciekawe rozważania. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwie dogadanie się z klientem jest dosyć trudne i nie raz przyprawia nas to o ból głowy, ale połączenie pasji z biznesem może dać spełnienie zawodowe i osobiste. I to są chyba wystarczające przesłanki, aby pomimo trudności jednak spróbować. Czekamy z niecierpliwością na drugą stronę medalu w Twoim wykonaniu.

    • To idealne połączenie! Dlatego właśnie robimy to co kochamy i staramy się z tego żyć 🙂
      Na szczęście sytuacje są wyjątkami od reguły, nie mniej jednak warto mówić również o tych negatywnych aspektach.