03Lis

Dlaczego WARTO być zawodowym fotografem

Nie zwlekając, po opublikowaniu artykułu, w którym pisałem o negatywnych aspektach bycia fotografem, wziąłem się za drugą stronę medalu, czyli za pozytywne cechy naszej pracy. Ciężkie chwile dopadają ludzi w każdej branży, bez wyjątku. Jednak warto, a nawet trzeba, mówić również o tych pozytywnych momentach, które przyprawiają pasjonata o niemałą ekscytację. W tym artykule piszę o tym dlaczego kocham to co robię i nigdy nie zmieniłbym takiej pracy na żadną inną.


Zacznę od tego, że poprzedni artykuł wzbudził wiele emocji. Zdecydowana większość osób podpisała się pod moimi słowami. Jednak znaleźli się i tacy, którzy odebrali to jako rzeczy, o których nie warto mówić, bo możemy zniechęcić do nas potencjalnych klientów.
Uważam, że wręcz przeciwnie. O takich sytuacjach, które przedstawiłem w poprzednim artykule, trzeba mówić. Wówczas możemy zmienić podejście wielu osób do fotografów. Jeżeli nawet kilka osób otworzy oczy i już nigdy nie zażąda od fotografa wszystkich zdjęć z sesji czy nie będzie oczekiwało wykonania pracy za półdarmo to będzie to sukces!

Na szczęście opisane sytuacje stanowią bardzo mały odsetek, jednak bądźmy ze sobą szczerzy, pojawiają się one u każdego fotografa. Przejdźmy jednak do znacznie przyjemniejszego tematu 🙂


To właśnie dzięki fotografii poznałem mnóstwo świetnych ludzi, odwiedziłem wiele pięknych miejsc czy byłem po prostu dumny z tego co robię. Wcześniej pracowałem w kilku miejscach. Żadna praca nie dawała mi tyle radości i satysfakcji co fotografia. Dlatego jestem niesamowicie wdzięczny, że zaliczam się do tych szczęśliwców, którzy mogą robić w życiu to co na prawdę w sercu im gra i czuć się całkowicie spełnionym.

Fotografia to jakby nie patrzeć, zawód artystyczny, przez co wierzę, że większość osób, które pracują w tej branży robią to z tak zwanego powołania. Dlatego kto może się nie cieszyć z połączenia biznesu i pasji? Myślę, że tylko takie osoby, które robią to wyłącznie dla pieniędzy. Ale dzisiaj o takich nie rozmawiamy, skupiamy się na osobach, które kochają fotografię i nie zamieniliby jej na nic innego.

Czas na samo sedno artykułu, piszę go przede wszystkim w oparciu o własne doświadczenie więc jeżeli o czymś nie napisałem, dajcie o tym znać w komentarzach.

Robimy to co kochamy

Podstawą radości, która towarzyszy zawodowemu fotografowi jest przede wszystkim fakt, że robi to co kocha. W większości przypadków wygląda to tak, że najpierw rodzi się pasja po czym stopniowo może ona przekształcić się również w biznes. W ten sposób praca nie wynika z przymusu ale z hobby.

Niestety, większość osób ma taką pracę, która całkowicie nie jest zbieżna z jakąkolwiek ich pasją. To smutne ale prawdziwe. Wystarczy sobie wyobrazić, że codziennie przez 8h wykonuje się rzeczy, które kompletnie nie dają żadnej satysfakcji. Mnożąc to przez 5 dni w tygodniu wychodzi już 40 godzin a w skali roku około 1920 godzin! Nigdy nie chciałbym wykonywać w takim wymiarze godzin czynności, które nie pozwalają czerpać żadnej radości.

Fotografując, mamy to szczęście, że nie tylko możemy cieszyć się z tego co robimy, ale również zarabiać na życie. Połączenie pasji i sposobu na życie, jest piękne. Dlatego warto pielęgnować taki stan rzeczy i dawać z siebie wszystko żeby utrzymał się on jak najdłużej.

Nie ma co ukrywać, że jeżeli praca jest tym co kochamy robić to przekłada się to niewątpliwie na jej jakość. W końcu w fotografowanie wkładamy całe serce.

Otrzymujemy wdzięczność

Nie ma nic piękniejszego niż wdzięczność klientów, którym właśnie pokazaliśmy efekty współpracy. Nie ma nic wspanialszego dla fotografa niż chwila, w której zobaczy na twarzach swoich klientów cieknące po policzkach łzy wzruszenia.
Przytoczę jedną z wiadomości, którą ostatnio dostałem:

Cudowne chwile i emocje zostały zawarte w Twoich zdjęciach. Brak nam słów żeby Ci za to podziękować. Jesteśmy bardzo wzruszeni! Dzięki Tobie mamy wspaniała pamiątkę!!!

Po takich słowach człowiek dosłownie „rośnie”. Poczucie radości, spełniania i robienia dobrych rzeczy w życiu, dodaje energii na najbliższy rok.

Czujemy satysfakcję

Idziemy na sesję, wykonujemy dobrą robotę, wracamy do domu, odpalamy komputer i efekty, które widzimy wgniatają nas w fotel. Dodając do tego późniejszy zachwyt klienta, robi się już bardzo miło. Przyjemne uczucie prawda? 🙂

Nie dość, że wychodzimy na sesję zdjęciową (i tak byśmy to robili, w końcu to nasza pasja) to jeszcze sprawiamy drugiej stronie radość oraz możemy w taki piękny sposób zarobić na życie. Wówczas czujemy nie tylko, że robimy to co kochamy ale również mamy poczucie swego rodzaju misji.

Nasze zdjęcia będą wieczne

Na początku mojej fotograficznej drogi jakoś nigdy o tym nie myślałem, po prostu robiłem zdjęcia i cieszyłem się jako dziecko, że mogę to robić „na pełny etat”.

Z czasem, zacząłem uświadamiać sobie, że przecież zdjęcia, które wykonuję będą wieczne. Regularnie będą one oglądane przy okazji różnych okoliczności rodzinnych. Wrócą wspomnienia, pojawią się łzy wzruszenia jak i wiele radości.

Kiedy uświadomiłem sobie ile już zdjęć zrobiłem i w ilu domach właśnie moje fotografie wywołają takie emocje to jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że nie mógłbym wykonywać lepszej „pracy”.

Poświęcamy pasji więcej czasu

Kiedy zajmujemy się fotografią tylko hobbystycznie to niestety często zdarza się tak, że nie możemy poświęcić tyle czasu zdjęciom ile byśmy chcieli. W końcu jest dom, rodzina, obowiązki i praca.

Sytuacja diametralnie się zmienia, jeżeli fotografia staje się również naszą pracą. Wówczas możemy poświęcić jej znacznie więcej czasu, co przełoży się na nieporównywalnie szybszy i bardziej efektywny rozwój pasji.

Wraz z liczbą zleceń, rośnie również okazja do ćwiczeń i treningów. Często realizując różne sesje, musimy nauczyć się nowych rzeczy lub przetestować rozwiązania, z których do tej pory nie korzystaliśmy. Dzięki temu, poziom naszych fotografii nieustannie rośnie, co daje nam bardzo dużo satysfakcji. Wystarczy tylko popatrzeć na swoje zdjęcia na przestrzeni kilku lat. Jestem przekonany, że widać znaczący progres.

Odwiedzamy piękne miejsca

Często się zdarza, że przychodzi nam realizować sesje zdjęciowe w różnych ciekawych miejscach. Nie koniecznie muszą być one oddalone o setki czy tysiące kilometrów, ale swoją urodą mogą wprawić człowieka w świetny nastrój.

Oczywiście zdarzają się i sesje w miejscach, które oddalone są o nawet kilkaset kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Wówczas całość możemy już nazwać podróżą.

A kto nie lubi podróżować?

Raczej mało jest takich osób.

A co robi większość osób, kiedy gdzieś wyjeżdża?

Ano robi zdjęcia.

Więc wychodzi na to, że fotograf nie dość, że podróżuje, realizuje swoją pasję, spędza czas ze świetnymi ludźmi to jeszcze zarabia. Idealne połączenie 🙂

Poznajemy ciekawe osoby

Pracując jako fotograf, poznaje się mnóstwo ludzi. Szczególnie jeżeli ktoś pracuje w branży ślubnej. Co weekend człowiek jest na jednej imprezie z ponad setką osób, których uwiecznia się na zdjęciach. Niejednokrotnie takie osoby podchodzą do fotografów, nawiązują rozmowy czy podpytują o szczegóły pracy. W taki sposób mogą powstać ciekawe znajomości.

Oczywiście nie wspominając już o klientach, którzy zamawiają nasze usługi – realizując mnóstwo sesji poznałem wiele świetnych osób. Z niektórymi utrzymuję kontakt na przestrzeni kilku lat. Co więcej, są i tacy, których dzisiaj mogę nazwać moimi przyjaciółmi. A wszystko zaczęło się od zdjęć.

Kupujemy sprzęt „do pracy”

Jak wszyscy wiemy, większość fotografów uwielbia „zabawki”. W końcu nie tylko samo fotografowanie ale również nowe obiektywy czy lampy dają mnóstwo szczęścia. Wiem sam po sobie, że kiedy kupuję coś nowego do mojego zestawu to czuję się jak małe dziecko w dniu swoich urodzin.

Jeżeli fotografia to tylko pasja, takie zakupy mogą powodować wyrzuty sumienia. W końcu to bardzo drogie hobby, które może znacząco obciążyć budżet domowy.

Na szczęście takie sytuacje w fotografii zawodowej łatwo uargumentować, w końcu kupujemy sprzęt do pracy, prawda? 😉

Podsumowanie

Zbierając wszystkie te plusy, nie ma co się oszukiwać, że znacznie przewyższają one sporadyczne, negatywne aspekty pracy fotografa. Trudnych momentów nie da się wyeliminować z naszego życia przez co nigdy nie mogą one całkowicie przekreślić tak ważnej rzeczy w życiu, którą jest pasja.

Dlatego tak wiele osób zajmujących się fotografią hobbystycznie chciałby w ten sposób chociażby dodatkowo zarabiać. Nie ma się co dziwić, w końcu poczucie spełnienia, satysfakcji i mnóstwo możliwości jest bardzo kuszące.

Jeżeli jesteście na początku drogi ku zawodowej fotografii, to mam dla Was dwa artykuły, które napisałem już jakiś czas temu. Piszę w nich o różnych sposobach na zarabianie na fotografii.



Tymczasem, życzę każdemu, żeby robił w życiu to co na prawdę kocha. Nie koniecznie musi to być fotografia. Wówczas człowiek jest znacznie spokojniejszy, szczęśliwszy i bardziej spełniony.

ABOUT THE AUTHOR

Michał Kula

Cześć!
Przede wszystkim jestem szczęśliwym i pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, który nieustannie dąży do realizacji marzeń i celów.
Nieodłączną częścią mojego życia jest fotografia, którą dzielę się z Tobą na blogu.

  • Fallmau

    Szczerze, to chciałbym zostać fotografem, to moja pasja, mam talent, ale… obecnie jestem grafikiem, kiedyś to też było moją pasją, a obecnie czuje, że jestem całkowicie wypalony. Nie chce mi się tego ciągnąć, mimo, że jestem bardzo dobry w tym co robię. Chciałbym się przerzucić na fotografię (i mogę), ale boje się, że jak zacznę robić to zawodowo to też się wypale… i po hobby zostaną wspomnienia.

  • niestety, moje doświadczenia w tej materii rozczarowują. Pisałem o tym w komentarzu pod poprzednim postem. To o czym piszesz tutaj to wszystko co samą fotografie jako taką otacza.Dlaczego ja ciągle pracuje jako informatyk? Mimo iż nienawidzę grzebania w komputerach i rozwiązywania informatycznych problemów? Bo mimo iż pasja umarła i serca do tego brak, to jednak bardzo lubię swoją pracę Uwielbiam spotkania z ludźmi, rozmowy z nimi i satysfakcję, gdy uda mi się rozwiązać dany problem. Kocham podchodzić do człowieka i mówić „proszę, już działa”. Dlaego ciągle w tym trwam, dlatego nawet jeśli zmieniam prace, to nadal pozostaje jako informatyk. Mimo iż komputerów nienawidzę, to kocham swoją pracę, w końcu ściśle z komputerami związaną.
    Podobnie jest w przypadku fotografa. Tracimy zapał, serce i pasję do fotografowania. Ale w zamian za to dostajemy wszystko inne, drugoplanowe, co bardzo nam się podoba. Nie lubimy fotografować, ale uwielbiamy usłyszeć „świetne zdjęcia”. Nie lubimy kolejnego nudnego zlecenia, ale okazuje się, że poznajemy tam wiele fantastycznych ludzi. Tracimy więc główny wątek, ale zyskujemy całą otoczkę.

    Ps. Co do samego sprzętu – jakoś nie czuję wyrzutów, że kupiłem sobie nowy obiektyw, czy że do mojego zestawu dołączyła kolejna lampa błyskowa. Wydaje, jak mam. A jak wiemy – czasem im dłużej czekamy tym bardziej cieszymy się gdy już to coś mamy. Bez wyrzutów. Ale i bez wymówek, że potrzebujemy do pracy. Po prostu jak mamy pieniądze, uzbieraliśmy sobie na wymarzony obiektyw po prostu go kupujemy. Wyrzuty możemy mieć jeśli te pieniądze ukradliśmy i teraz nasza rodzina nie ma co jeść. Jeśli sami zbieraliśmy i zbieraliśmy uzbieraliśmy to ciężko mówić o wyrzutach. Ale jaka potem rozkosz gdy już uzbieramy i sobie kupimy. 🙂 A im dłużej zbieramy tym bardziej potem o to dbamy. 🙂 Nie ma nic gorszego niż świadomość, że jak zepsujemy to przecież żaden problem kupić następny. 🙂

    • Co do zepsucia pragnę zauważyć, iż czym bardziej na coś uważamy, tym szybciej ulegnie uszkodzeniu ;P
      Przetestowałem na sobie i swoich gratach – czym bardziej mam je gdzieś, tym dłużej działają niezawodnie – nawet dekli na obiektywach nie mam, ani torby fotograficznej nie posiadam, tylko wrzucam do plecaka przykrywając warstwą ubrań oraz piwa ;]

      • No to jest jakieś kuriozalne. Też tego nie rozumiem, ale u mnie wszystko działa podobnie. Trochę jakby wszystko działało przeciwko nam. 🙂 co prawda obiektywy mam z dekilkami i w pokrowcach, ale nie oznacza, za jakoś bardzo mocno o nie dbam. I… Działają bez większych problemów. A mam jeden o który dałem wyjątkowo i już złapał luzy, szybka od ogniskowej się odkleiła i w ogóle jakoś tak niepewny się zrobił. 🙂