19Wrz

Skórzane szelki dla fotografa?

Od pewnego czasu uważnie przyglądałem się różnym rodzajom podwójnych pasków (potocznie zwanych szelkami) dla fotografów. Podczas wykonywania reportaży korzystam z dwóch body. W takiej sytuacji operowanie oboma korpusami musi być wygodne. Zwykłe paski całkowicie się nie sprawdzają a poza tym, jest to rozwiązanie niebezpieczne. Dlatego postanowiłem przetestować rozwiązanie z „szelkami” w praktyce. Po dwóch miesiąca częstego użytkowania już wiem jakie są wady i zalety takiego rozwiązania. 


Podczas poszukiwań, na samym wstępie odrzuciłem wszystkie rozwiązania materiałowe. Najzwyczajniej w świecie chciałem żeby był to produkt nie tylko praktyczny ale również ładny.

Natrafiłem na firmę Reporterstrap, która produkuje podwójne paski wykonane ze skóry. Wyglądały na solidne, stosunkowo praktyczne oraz, nie ukrywam, były bardzo atrakcyjne wizualnie. Postanowiłem skontaktować się z firmą i zaproponować test produktu. Po kilku dniach, kurier pukał już do drzwi.

PIERWSZE WRAŻENIE

Pierwsze wrażenie jest wyśmienite. Produkt wygląda konkretnie, części wykonane są z solidnych elementów a sama skóra nie dość, że pachnie obłędnie (tak lubię zapach skóry) to sprawia wrażenie bardzo wytrzymałej.

W zestawie znajdziemy również dokumenty, które opisują „szelki” oraz metki, które świadczą o oryginalności produktu.

Niestety, brakuje bardzo istotnej rzeczy. Prostej instrukcji montowania i użytkowania. W metce znajdziemy informację o użytkowaniu innych rodzajów pasków ale nie tego, konkretnego modelu.
Rzecz jasna po kilku chwilach można się we wszystkim połapać, jednak myślę, że stworzenie prostego poradnika nie stanowiłoby problemu a ułatwiło by to życie wszystkim klientom.

MONTAŻ

Zaczynamy od przykręcenia głównego mocowania. Wkręcamy go w miejsce, w którym montujemy stopkę do statywu. Całość należy oczywiście dokręcić, w końcu cały aparat wisi na tym połączeniu.

Kolejnym krokiem jest dopięcie do body paska zabezpieczającego. Montujemy go w miejscu mocowania tradycyjnego paska dodawanego do aparatów. Drugi koniec przypinamy do szelek. W ten sposób nawet jeżeli uchwyt główny odkręciłby się, to o bezpieczeństwo zadba ten dodatkowy uchwyt.

Teraz za pomocą karabińczyków, wpinamy body do szelek.

DOPASOWANIE

Każdy może indywidualnie dopasować do swoich warunków fizycznych długość pasków. Robimy to analogicznie do zapinania paska. Z tym, że połączenie jest dodatkowo zabezpieczone za pomocą wkręcanej śrubki.

Dzięki tej regulacji, aparaty nie będą zwisać nikomu po kolana, ani nie będą podciągnięte pod same pachy. To bardzo ważny element, który wpływa na komfort pracy.

Przyłożyłem do tego dużą wagę i po prostu na sucho testowałem czy sięganie po aparaty jest łatwe i wygodne, aż doszedłem do idealnego ustawienia.

PIERWSZE TESTY

Pierwsze testy były neutralne. Przede wszystkim musiałem przyzwyczaić się do tego, że po aparat sięgam w okolice bioder a nie klatki piersiowej. To jest kwestia przestawienia na inny system pracy. Nie mniej jednak, na początku człowiek może poczuć się odrobinę nieswojo.

Drugą rzeczą, którą zauważyłem, był problem z płynnym podnoszeniem aparatu do oczu. Mechanizm działał odrobinę opornie i całe „szelki” przesuwały się wraz z aparatem.

Jednak po kilkunastu ruchach wszystko prezentowało się już nieporównywalnie lepiej. Przede wszystkim paski dopasowały się do ciała oraz ja przestawiłem się na taki sposób fotografowania. Zaowocowało to płynnym podnoszeniem aparatów oraz wyeliminowania problemu z przesuwaniem się zestawu.

Tak czy inaczej, to tylko podstawowe, domowe testy, które mało mówią. Wszystko wychodzi podczas dłuższego użytkowania. Wówczas z pozoru mała wada może okazać się na prawdę uciążliwa a drobne zalety mogą wyrosnąć na najlepsze rozwiązania na świecie.

Zatem, wziąłem się za intensywne testy…

3 MIESIĄCE TESTÓW

Podczas sesji zdjęciowych pracuję z jednym body, więc w takich warunkach nie wykorzystałem pasków. Jednak w okresie letnim wykonuję sporo reportaży, w których to właśnie fotografuję przy użyciu dwóch aparatów. To właśnie perfekcyjny moment na wykorzystanie szelek.

Przez te 3 miesiące, intensywnie korzystałem z tego rozwiązania. Całkowicie zrezygnowałem z innych opcji żeby gruntownie zbadać taki system pracy.

Dzięki temu, mogę podzielić się z Wami moją opinią na temat tego produktu, przedstawić jego wady i zalety oraz powiedzieć dla kogo jest to rozwiązanie przeznaczone.

Nie wyobrażałem sobie przeprowadzenia kilkudniowego testu. Absolutnie nie miałoby to sensu z racji tego, że paski przede wszystkim muszą się „ułożyć”, w końcu to skóra, oraz fotograf musi przestawić się na taki rodzaj fotografowania.

WYGODA NOSZENIA

Porównując szelki do noszenia dwóch aparatów na tradycyjnych paskach to tak jakby porównać siedzenie na taborecie do siedzenia na fotelu za kilka tysięcy. Komfort noszenia dwóch, ciężkich aparatów (Canon 5d Mark III oraz Canon 6D) z konkretnymi obiektywami (nawet 70-200) stoi na wysokim poziomie. Takie samo wrażenie miałem już podczas pierwszych testów i podtrzymuję to zdanie również teraz.

Leżą wygodnie i dobrze trzymają się na miejscu. Nawet podczas różnych dziwnych, niemal akrobatycznych póz, które to nieraz wymuszone są przez daną sytuację w reportażu.

Poza tym, podczas dawnego stylu fotografowania, po 16h godzinach noszenia aparatów na barkach nie ukrywam, że doskwierał mi ból pleców. Problem całkowicie ustąpił kiedy przesiadłem się na szelki. Tutaj duży plus dla Reporterstrap.

SZYBKOŚĆ MONTAŻU

W tym punkcie nie będzie już tak kolorowo, jednak nie ma rozwiązań perfekcyjnych dlatego zawsze będzie nad czym pracować.

Kiedy rozpoczynam reportaż ślubny, mam zazwyczaj sporo czasu, więc spokojnie podpinam oba body do szelek. Problem zaczyna się kiedy muszę szybko zdemontować aparaty, wsiąść do samochodu, dojechać w dane miejsce i ponownie szybko zamontować zestaw.

Wbrew pozorom karabińczyki nie pozwalają na ekspresowy montaż i demontaż. Wszystko z racji tego, że otwór główny, zamontowany w body nie jest na tyle duży żeby szybko przełożyć przez niego otwarty karabińczyk. Szczególnie jeżeli ruchy są ograniczone przez napięte na ciele szelki.

W niektórych momentach decydowałem się nawet na ściągnięcie szelek wraz z podpiętymi aparatami. Jednak to też nie jest dobre i szybkie rozwiązanie. Po kilku reportażach człowiek dochodzi już do wprawy i cały proces przechodzi sprawniej, jednak nadal uważam, że nie jest to rozwiązanie do ekspresowego działania.

NIEZAWODNOŚĆ

Na szelkach wieszam sprzęt, który jest warty tyle co przyzwoity samochód, więc to oczywiste, że chcę aby był jak najlepiej zabezpieczony i nie roztrzaskał się o podłogę. Nie ma się co dziwić, że oczekuję bezkompromisowego bezpieczeństwa i brak jakichkolwiek problemów natury technicznej.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że paski, które testowałem gwarantują 100% bezpieczeństwa jeżeli sami nie popełnimy jakiegokolwiek błędu.

Podczas naprawdę intensywnego użytkowania ani razu nie miałem problemów z poluzowanym mocowaniem głównym, groźnymi sytuacjami z karabińczykami lub samymi szelkami. Oczywiście przy każdym kolejnym reportażu, profilaktycznie sprawdzałem czy nic się nie poluzowało przez co pracowałem w spokoju i pewności.

Podstawą bezpieczeństwa jest:

  • stosunkowo mocne dokręcenie mocowania głównego do body (wystarczy mieć przy sobie monetę, którą dokręcimy śrubę),
  • odpowiednie podpięcie paska zabezpieczającego bocznego,
  • dopasowanie długości szelek do użytkownika.

Przestrzegając tych kroków nie ma co się martwić, sprzęt jest bezpieczny.

PLĄTANIE

Podczas intensywnego reportażu niejednokrotnie zdarzyło mi się, że pasek bezpieczeństwa zakręcał się wokoło body. Niestety, taka sytuacja utrudniała pracę. Wygląda to następująco:

Jest to skutek zakręcenia się body w okół własnej osi. Wystarczy po prostu odkręcić aparat aby wszystko wróciło do normy. Jednak mimo wszystko jest to kolokwialnie mówiąc – upierdliwe.

Inne problemy tej natury nie wystąpiły więc spokojnie można stwierdzić, że cały projekt jest bardzo dobry.

REASUMUJĄC

Po tych trzech miesiącach częstego użytkowania nie wyobrażam sobie powrotu do poprzedniego systemu pracy. Szelki zostają u mnie i będą towarzyszyć mi w kolejnych reportażach.

Ciężko znaleźć jakikolwiek produkt bez wad. Tak też jest w przypadku tych pasków, szybkość montażu i plątanie paska bezpieczeństwa – te dwa czynnik są do poprawy. Jednak zalety zdecydowanie przewyższają te niuanse.

Jeżeli chciałbym czegoś więcej to byłaby to jedna rzecz: możliwość pracy z jednym body. Takiej opcji bardzo mi brakowało, ponieważ po reportażach, przychodzi czas sesji zdjęciowych, na których to korzystam z jednego body. Co za tym idzie, nadal chciałbym wykorzystać paski. Jednak dotychczasowa konstrukcja uniemożliwia taką pracę.

Zalet tego rozwiązania jest sporo, najważniejszy jest dla mnie komfort pracy, który stoi na bardzo wysokim poziomie oraz przede wszystkim plecy są równomiernie obciążone co w moim przypadku wyeliminowało ból pleców, który dotychczas często mi doskwierał.

Podsumowując, jeżeli często pracujesz na dwóch korpusach to jest to rozwiązanie zdecydowanie dla Ciebie i możesz rozważyć możliwość takiej inwestycji.

GALERIA ZDJĘĆ

Artykuł powstał we współpracy z firmą Reporterstrap a paski dostępne są TUTAJ.

 PS: Właśnie dostałem informację, że od rozpoczęcia moich testów, szelki zostały zmodyfikowane pod kątem mocowania i obecnie wygląda ono nieco inaczej. Dzięki temu problem z plątaniem nie jest już tak uciążliwy. Dobrze wiedzieć, że produkt jest nadal rozwijany 🙂

ABOUT THE AUTHOR

Michał Kula

Cześć!
Przede wszystkim jestem szczęśliwym i pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, który nieustannie dąży do realizacji marzeń i celów.
Nieodłączną częścią mojego życia jest fotografia, którą dzielę się z Tobą na blogu.

  • Łukasz Nodzyński

    Pytanie – mocowanie aparatu wygląda zupełnie inaczej niż w rebelsach. Tam między szelkami a puszką jest jeszcze kawałek skórzanego paska. Nie przeszkadza to w codziennej pracy? Czy aparat nie jest za blisko szelek?